Dzieło Ernaux to dość popularne we francuskiej literaturze autobiograficzne spojrzenie na tamtejsze społeczeństwo z pozycji osoby wywodzącej się z tzw. klas niższych. Mamy tu jednak do czynienia z czymś zupełnie innym niż np. dość głośne, również w Polsce, książki "Powrót do Reims" Didiera Eribona i "Koniec z Eddym" Édouarda Louisa. Panowie skupiali się bardzo na swoich historiach i opisywali wyzwolenie, jakie przeszli zrywając ze swoim prowincjonalnym pochodzeniem.
U Ernaux nie ma "ja". Jeśli jest pierwszoosobowa narracja, to w liczbie mnogiej "my". Równie często autorka stosuje formy bezosobowe. Wypowiada się w imieniu całego pokolenia i całej grupy społecznej, którą możemy zdefiniować jako lewicową klasę pracującą. Sobie samej poświęca czas opisując jedynie stare fotografie.
Jest tu kawał historii powojennej Francji. Razem z bohaterką przechodzimy przez trudny czas powojenny, polityczne wstrząsy, rewolucję seksualną, panikę związaną z AIDS, wreszcie cyfrowe przyspieszenie XXI wieku. Jest tu miejsce, by wspomnieć Piaf, Brassensa, Brela, Fernandela, Bourvila obok de Gaulle'a, Mitteranda, Chiraca. Jest odnalezienie się w roli matki, ale i pragnienie, w dużej mierze zrealizowane, seksualnej swobody, na której nie której nie kładzie się już obawa o niechcianą ciążę.
W tej rekapitulacji powojennych czasów wielu czytelników i czytelniczek może odnaleźć siebie. To zapewne jest moc tej książki nie będącej wszakże literaturą wymagającą.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@2
Wynotowane cytaty wg A. Ernaux, Lata, Wołowiec 2022 [wyd. Czarne]
Nie mogły przeboleć, że nie urodziły się jeszcze albo właśnie wtedy, gdy trzeba było tłumnie wyruszyć na drogi i spać po stodołach jak Cyganie. Będą uparcie żałować tego nieprzeżytego czasu. Pamięć innych przekazywała im tajemną tęsknotę za epoką, na którą o mały włos się nie załapały, i nadzieję, że pewnego dnia jej doświadczą. [s. 21]
Każdemu, niezależnie od tego, czy był intelektualistą, czy nie, jeśli tylko reprezentował jakąś grupę, kondycję, rodzaj niesprawiedliwości, wolno było się wypowiedzieć i zostać wysłuchanym. Gdy się coś przeżyło jako kobieta, homoseksualista, uciekinier ze swojej klasy, więzień, chłop, górnik, miało się prawo mówić "ja". Podniecające stało się myślenie o sobie w kategoriach zbiorowości. [s. 102]
Albo jechali na wakacje do krajów Europy Wschodniej. Na szarych ulicach, przed znacjonalizowanymi sklepami, w których nieliczne pozbawione etykiet towary pakowano w szary papier, w mieszkaniach oświetlonych wieczorem jedynie zwisającymi z sufitów nagimi żarówkami mieli wrażenie, że podróżują po niespiesznym, pozbawionym wdzięku świecie lat powojennych, gdzie brakuje prawie wszystkiego. Było to słodkie i niewypowiedziane uczucie. Nigdy nie chcieliby jednak tam zamieszkać. Przywozili haftowane koszule i rakiję. Chcieli, żeby zawsze istniały gdzieś kraje,w których nie dokonuje się postęp i które pozwalałyby się im przenosić w przeszłość. [s. 109]
W domach spokojnej starości przed wyblakłymi oczami starych kobiet przesuwał się nieustający ciąg reklam zachwalających produkty, których niezbędności nigdy nie podejrzewały i których nie miały szansy kiedykolwiek użyć. [s. 215]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz