Czytamy zapewne o mieście, którego już nie ma. Durrell opisuje Aleksandrię w przededniu II wojny światowej, choć więcej czasu niż samemu miastu narrator poświęca kręgowi przyjaciół. Mamy do czynienia z miłosnym kwadratem i jego rozpadem. Ambicją autora jest dokonanie swego rodzaju wiwisekcji uczuć, ale ten zamiar i sposób jego realizacji okazuje się słabością tej książki. Musimy bowiem przedzierać się niekiedy przez stronice wypełnione ocierającymi się o pretensjonalność złotymi myślami.
Ciekawie robi się wtedy, gdy Durrell zabiera nas w miejsca, w których możemy zasmakować lokalnego kolorytu, np. do razury Mnemdżiana, cyrulika, który zna wszystkie tajemnice miasta, do oazy będącej zamiejską posiadłością Nessima, a nawet nad jezioro Mariut, nad którym odbywa się polowanie na kaczki.
Dzisiejszego czytelnika mogą również razić stwierdzenia mocno patriarchalne. Pamiętam, że uderzyło mnie stwierdzenie, iż inteligencja kobiet polega na przyswojeniu sobie wybitnych myśli wytworzonych przez mężczyzn.
@@@@@@@@@@@@@@@@@
Wynotowany cytat za Poznań 2017 [wyd. Zysk i s-ka] tłum. M. Skibniewska
Wszyscy szukamy racjonalnego uzasadnienia dla naszej wiary w absurd. (s.111)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz