Klasycznie zrealizowany Szekspir, choć z elementami przenoszącymi nas w świat gier komputerowych lub, w innych miejscach, do przedwyborczych, sięgających dna debat telewizyjnych.
Pierwsze sceny, w których akcentuje się militarne osiągnięcia Gajusza Marcjusza, nieco się dłużą. Spektakl przyspiesza w zasadzie dopiero po przerwie. Tu dopiero pojawia się właściwy dramat renegata, człowieka wiernego swoim poglądom i - można rzec - swojemu uporowi, ale nielojalnego wobec otoczenia, w którym wzrastał.
Zgodnie z szekspirowską zasadą złamania decorum w tę wielką tragedię wpleciono kilka scen komicznych, w których brylują trybuni ludowi (świetni Andrzej Lajborek i Dariusz Pieróg). To oni właśnie zabierają nas na debatę wyborczą, a co więcej pozwalają zadawać pytania kandydatom! Wstawki z ich udziałem pomagały przebrnąć przez trudną pierwszą część spektaklu.
Tematyka Koriolana zawarta również we wspomnianych debatach wciąż jest aktualna. Dialektyczne klasowe napięcie udało się twórcom znakomicie przekazać widowni. Do kogo nam bliżej? Do patrycjuszy, elit, tych, którzy mają udział w rządzeniu i dostęp do wszelkich zasobów, czy do plebejuszy, którzy wciąż muszą upominać się o swoje i walczyć o godziwą egzystencję?
Przewodnikiem po tym świecie okazuje się - poza wspomnianymi trybunami reprezentującymi poglądy ubogich - patrycjusz Meneniusz, postać znakomicie wycyzelowana przez Artura Romańskiego. Jego bohater rozumiał niuanse polityki i doskonale lawirował w okresie społecznych niepokojów. Koriolan tego nie potrafił i poniósł klęskę.
A spektakl? Broni się. Pozwala zapoznać się z dramatem nie za często goszczącym na polskich scenach i nie wikła się w trudne do rozszyfrowania alternatywne pomysły reżyserskie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz