niedziela, 14 grudnia 2025

J. Słowacki, Balladyna, Lubuski Teatr w Zielonej Górze

Spektakl realizowany w dwóch planach. Kiczowaty i zagracony jak w szkolnym przedstawieniu plan pierwszy z chatką wdowy i pustelnią Popiela III (brakuje w nim tylko główek kapusty, dyni i stracha na wróble) i plan drugi z abstrakcyjną, jaskrawo oświetloną scenografią. W tym pierwszym dzieje się właściwa, "mówiona" akcja, drugi jest tłem dla ciekawych choreografii i współgra z barwną, świetną muzyką (grająca na bębnach świta Goplany!).

Muzyka i taniec to właśnie najjaśniejsze, najciekawsze elementy tego spektaklu, zrealizowane na najwyższym poziomie. Reszta niestety razi sztampowością i brakiem pomysłu. Szczęściem oszczędzono sam tekst. Aktorzy lecą jednak od sceny do sceny. Wierzyć mi się nie chciało, że można zrobić całą "Balladynę" w 80 minut. Okazuje się, że można, ale ze szkodą dla dramaturgii, która zawsze wymaga oddechu. Tego tu absolutnie zabrakło. 

Aktorstwo w większości drewniane z dwoma wyjątkami, do których zaliczam nieco nadekspresywnego Grabca (Robert Kuraś) oraz bardzo ciekawą Goplanę, której Marta Stalmierska nadała egzotyczny rys divy pokolenia Z. Według mnie zabrakło pracy z aktorami, co uwidacznia się w tym, że każda ze scenicznych postaci sprawia wrażenie, jakby pochodziła z innej bajki. Minimalistyczny, miejscami wręcz niezainteresowany akcją Pustelnik, przerysowana wdowa i Balladyna, która nie bardzo wie, co ze sobą zrobić na scenie. Wyszła z tego mieszanka dość eklektyczna, z której wyłowić można elementy ciekawe. Całość jednak nie pozostawia wrażenia dobrze skomponowanej propozycji. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...