Lubię w lekturach wracać co jakiś czas do książek popularnonaukowych, zwłaszcza z dziedziny fizyki. Laik taki jak ja może dzięki nim choć trochę zrozumieć świat - w tym wypadku mechaniki kwantowej.
Cenny dla mnie był tu przede wszystkim dokonany w pierwszej części książki przegląd odkryć i teorii, które doprowadziły do dzisiejszego stanu wiedzy na temat cząstek elementarnych. Co ważne, za moich czasów w szkole średniej nie wykraczano poza model atomowy Bohra.
Druga część będąca historią tworzenia modelu standardowego pozwala nam zapoznać się - w zasadzie chronologicznie - z wszystkimi jego elementami.
W momencie pisania "Boskiej Cząstki" istnienie niektórych cząstek nie było potwierdzone doświadczalnie. Dziś model ten jest w zasadzie zamknięty, choć nie wyklucza się możliwości odkrywania innych elementów (Lederman twierdzi, że bozon Higgsa może mieć kilka odmian).
Refleksja nad światem, jego złożonością prowadzi do w sumie banalnej konkluzji na temat naszej obecności w kosmosie, jej celowości i sensu... Ach... Dobrze, że Lederman jest doskonałym humorystą i nawet takie ludzkie wątpliwości potrafi przerobić w żart.