20. Chopin and his Europe International Music Festival
SUNDAY
25.08, 7.00 PM
Teatr Wielki – Polish National Opera, Moniuszko Auditorium
Opera in Concert
Performers:
KAREN GARDEAZABAL soprano (Hanna)
AGATA SCHMIDT mezzo-soprano (Jadwiga)
AGNIESZKA REHLIS mezzo-soprano (Chamberlain’s wife, Old woman)
PETR NEKORANEC tenor (Stefan)
ARTUR RUCIŃSKI baritone (Sword-bearer)
PAWEŁ KONIK baritone (Zbigniew)
MARIUSZ GODLEWSKI baritone (Maciej)
RAFAŁ SIWEK bass (Skołuba)
KRYSTIAN ADAM tenor (Damazy)
ZUZANNA NALEWAJEK mezzo-soprano (Marta)
PAWEŁ CICHOŃSKI tenor (Grześ)
PODLASIE OPERA AND PHILHARMONIC CHOIR
VIOLETTA BIELECKA choir director
EUROPA GALANTE
FABIO BIONDI conductor
Mówił w wywiadzie dla Róży Światczyńskiej Fabio Biondi, że Straszny Dwór gra się za szybko. Że lepiej dla tej muzyki, jeśli zwolnić tempa. I tak zagrał, dostarczając bardzo przejrzystą, klarowną muzykę. Choć - gwoli sprawiedliwości - nie widzę tu wielkich różnic tempowych w porównaniu do mojego ulubionego nagrania Jana Krenza.
Chciałoby się, żeby udało się w końcu komuś zebrać tak równy zespół, jaki miał Krenz na przełomie lat 70 i 80. W najnowszym wykonaniu Biondiego niektórzy błyszczą, a inni zawodzą.
Cudowne kreacje tworzą Agata Schmidt (Jadwiga) i Paweł Konik (Zbigniew), oboje liryczni, z kantyleną jak płynny miód, dobrze eksponującą piękno brzmienia tych głosów. Agnieszka Rehlis to pierwsza od lat godna wszelkich pochwał Cześnikowa (z ostatnich pamiętanych: nie przekonała mnie Toczyska, rozśmieszyła Rappe, zawiodły Walewska i Cortes). Ruciński - świetny Miecznik, choć z chrypką pod koniec. Ciekawy Godlewski w roli Macieja. Siwek i Krzeszowiak nieźli, ale tylko tyle.
Zabrakło dwóch mocnych ogniw: Hanny i Stefana. O ile wokalnie Petr Nekoranec pomimo nieco za małego głosu byłby akceptowalny, to niestety jego kreację w moich uszach zniweczyło kaleczenie tekstu i dykcja (po części obcokrajowców można rozgrzeszyć, ale są granice). Karen Gardeazabal zaś nie dysponuje głosem, który pozwala wykonywać partię Hanny. Tak przyciężkawych koloratur w tej roli nie słyszałem chyba nigdy. Barwa głosu też daleka od ideału piękna. Zdziwiły mnie niesłychanie frenetyczne owacje po arii "Któraż to która". Ale ta sama publiczność przerwała w środku oklaskami arię z kurantem...