piątek, 31 października 2025

Franz Kafka, reż. Agnieszka Holland

Bardzo mi się podobał kręcony w Czechach "Szarlatan", więc liczyłem na kolejny dobry "czeski" film Agnieszki Holland. Powstało dzieło bardzo ładne wizualnie, pieczołowicie przygotowane i solidne warsztatowo. Przy tym mocno postmodernistyczne, z dużym dystansem do legendy Kafki, choć nie do niego samego i nie do jego twórczości. 

Pytanie, czy życie Franza Kafki nadaje się na scenariusz filmowy, dający się ułożyć w koherentną opowieść z klimaksami i katartycznym zakończeniem. Zapewne nie, co widzimy w tym filmie. Mamy wszakże w zakończeniu pewną namiastkę katharsis - scenę z płaczącym Hermannem Kafką (prawdopodobnie na wieść o śmierci syna). Kreacja Petera Kurtha robi duże wrażenie. Wciela się w ojca innego niż wynika np. z "Listu do ojca", zdecydowanie mniej apodyktycznego, czy autorytarnego. Owszem, miewa napady szału, ale ich adresatem nie jest raczej Franz. Młody pisarz, w ujęciu Holland, żył w domu jak na owe czasy tolerancyjnym i liberalnym, a ojcowskie tyrady w końcu i tak ginęły gdzieś w domowym harmidrze. Na tle ojców tamtej epoki Hermann Kafka z pewnością nie był egzemplarzem wyjątkowo potwornym. Choć jest go tutaj mało, wypada i tak ciekawiej niż tytułowy bohater, którego poznajemy raczej powierzchownie. Scenariusz, który mocno poszatkował życiorys pisarza, nie pozwala nam bowiem zajrzeć wnikliwiej wgłąb kafkowskiego "ja". Tego najbardziej szkoda.

https://kino.tarnow.pl/uploads/site/media/Peter-Kurth-as-Hermann-Kafka-Daniel-Dongres-as-young-Franz-Kafka-Sandra-Korzeniak-as-Julia-Kafka-fot-Marlene-Film-Production-Copy-68ef6e1c561b6.jpg 

czwartek, 16 października 2025

Virginia Woolf, Orlando

No więc ja nie mogę czytać Virginii. Każda jej książka to dla mnie męczarnia. Doceniam mistrzowski język, a w przypadku Orlanda kąśliwą ironię. Ale - na Swaroga - ja nie wiem, po co to jest. O ile jeszcze interesująca wydaje się przemiana płciowa osoby bohaterskiej, o tyle jej "długowieczność" jest konceptem dziwacznym. Przerzuca nas Virginia z miejsca na miejsce, w coraz nowsze czasy, jedni przemijają, inni nie. 

Upadam pod ciężarem tej literatury. Przyznaję, że nie dorastam.  

Beata Janowska, Wędrówki przez czas

Wydana na bardzo dobrym papierze, bogato ilustrowana. Ma się też wrażenie przerostu formy nad treścią. Jest to chyba wyraz ambicji popularyzatorskich autorki, która ma na koncie ileś tam tomów "Multimedialnej Historii Polski".

"Wędrówki" to zbiór wywiadów, który mógłby wyjść w prasie, zostać wyemitowany w radiu, ale czy koniecznie w formie książki. To takie trochę popisywanie się erudycją, niekiedy  z pogłębionym wejściem w temat, a innym razem prześlizgując się zaledwie po nim.

Nie do końca wiadomo jaki był klucz. Nie do końca wiadomo, czemu w tytułach niektórych wywiadów są miasta, choć rozmowy zaledwie zahaczają o te miejscowości (np. w przypadku wywiadu zatytułowanego Poznań 1656). 

Są też kwestie dyskusyjne. Wywiad o Warszawie okresu nocy Apuchtinowskiej zawiera stwierdzenia, że Wielkopolska biernie przyjęła germanizację.

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...