Temat inspirujący wielu. Tu mamy nieuwspółcześniony - poza kilkoma krótkimi wstawkami - tekst Wyspiańskiego. Można z nim wiele zrobić, nawet wbrew tekstowi zaproponować jakąś wizję sceniczną. Telega zaproponował - zupełnie wbrew antycznemu decorum (którego trochę tu jednak brakowało) - jakąś pop-eklektyczną formę, w której sceny prawie jak z antyku gryzły się z teledyskami, czy quasi-cytatami filmowymi. Powrót i rozprawa z zalotnikami mogła niektórym skojarzyć się z filmami Tarantino, tym bardziej, że nie szczędzono sztucznej krwi. I do momentu owej krwawej jatki miałem poczucie, że pomimo dobrych fragmentów, coś tu jednak zmarnowano.
I wtedy nastąpiła zmiana dekoracji. Surowe, betonowe dworzyszcze Odysa zastępują białe, sterylne ściany domu dla obłąkanych. Cichnie szarpiąca nerwy muzyka. Przy łagodnych dźwiękach z inwokacją do syren Odys prowadzi swój monolog - bardzo dobrze podany przez Sebastiana Greka.
Pojawiają się syreny - wszystkie postacie, w białych surrealistycznych kostiumach. Odys dociera do Itaki? Odnajduje dom? Czy ginie w morskiej pianie własnego szaleństwa? Kompozycyjnie ten spokojny, falujący jak spokojne morze monolog tonącego wspaniale dopełnia i dyskontuje całość. I dzięki niemu dość ryzykownie poprowadzona gra jednak wygrywa.
Widać po całości, że reżyser jest młody - taki jest język jego inscenizacji i nie jest to wada tego teatru. Zdaje się, że pomysły i sceny w pierwszej części powiązano tu trochę zbyt luźno. Dobrze zrobiłoby temu "Odysowi", gdyby uszyto go nieco mocniejszą nicią, wyrazistszym ściegiem, bez ryzyka dosłowności (bo od niej ten spektakl był naprawdę daleko). Wyrazistszy ścieg pozwoliłby może śmielej wprowadzić ledwie zarysowane wątki uchodźcze z Morza Śródziemnego i białoruskiej granicy. A czy tonący Odys nie byłby sam takim uchodźcą?
Ten spektakl pokazuje nam reżysera, który ma perspektywy. Oby się dobrze rozwinął. Aktorstwo niestety nierówne z wybijającym się Telemachem - znakomita improwizacja na wejście (Dariusz Pieróg) i Odysem (ale dopiero w drugiej części).
PS. Wątek homoerotyczny z Telemachem i jego kochankiem można łączyć z estetyką bliską najmłodszemu pokoleniu twórców. Ale przecież jest to bardzo inteligentnie wprowadzone, jeśli pomyślimy, że rzecz dzieje się w starożytnej Grecji. Panowie Pieróg z Niemytem zagrali to zresztą bardzo czule i romantycznie.
Reżyseria: MICHAŁ TELEGA
Scenografia, kostiumy, światła: KRYSTIAN SZYMCZAK
Asystentka scenografa: ALEKSANDRA WAWRZYNIAK
Muzyka: PIOTR KORZENIAK
Choreografia: DAWID TAS
Inspicjentka: HANNA KUJAWIAK
Obsada:
DOROTA ABBE
MARTA HERMAN
SEBASTIAN GREK
MICHAŁ KOCUREK
ADAM MACHALICA
ANDRZEJ NIEMYT
DARIUSZ PIERÓG
ŁUKASZ SCHMIDT
oraz gościnnie
PIOTR KORZENIAK/PRZEMYSŁAW „ŚLEDZIUHA” ŚLEDŹ (gitara)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz